piątek, 26 lutego 2016

Kryzys męstwa, kryzys ojcostwa? [POSTAWY, PRZEMYŚLENIA]

Gdzie ci mężczyźni...


Dotykam dzisiaj nieco filozoficzno-moralnego tematu. Nie można ciągle pisać o poradach i testach produktów. Trzeba czasem stymulować szare komórki. Do pisania skłoniły mnie wydarzenia pewnego listopadowego wieczoru.



Kto mnie zna ten wie, że czasem udzielam się w akcjach społecznych. A to nakarmię psa na "oeliksie", a to wrzucę do puszki Owsiakowi, a od ośmiu lat biorę udział w akcji Szlachetna Paczka. I to właśnie ostatnia edycja była inspiracją dla tego tekstu. A było to tak.

Listopadowy wieczór. Dzień po uruchomieniu możliwości wyboru rodziny. Siedzę, przeglądam portal. W zeszłej edycji postanowiłem wybrać rodzinę z mniejszego miasta. Dostępnych jest 11 rodzin. Czytam opisy i uderza mnie - jak obuchem w łeb - pewna prawidłowość. Brakuje tam chłopa. Powiecie: taki mamy klimat, zdarza się itd. Ale żeby w siedmiu z jedenastu rodzin, dostępnych w wybranej przeze mnie lokalizacji?!

Słuchajcie, w blisko 65% rodzin brakowało męskiego wzorca wychowania. Brakowało ojca i męża. Jakie były najczęstsze powody:

- facet odchodzi do innej kobiety,
- ojciec wyjeżdża za granicę, zostawia żonę i dzieciaki, nie wraca, zakłada nową rodzinę,
- ojciec wyjeżdża za pracą, nie będzie płacić na dzieci, niech z niego ściągają alimenty,
- "tatuś" siedzi w więzieniu, bo znęcał się fizycznie i psychicznie nad rodziną,
- facet zostawia rodzinę, bo dziecko urodziło się niepełnosprawne,

i najlepsze:
- ojciec zostawia rodzinę, bo nie radzi sobie z rzeczywistością.

Autentyczny opis! To kto do cholery ma sobie radzić, nierzadko w trudnej rzeczywistości, jeśli nie głowa rodziny? Dziecko? A cóż ono jest winne? Matka? A jak długo jest w stanie być i matką i zastępować ojca?

Powiecie - podchodzisz stereotypowo, a nawet patriarchalnie do kwestii rodziny. Owszem. W mojej ocenie to ojciec ma tę siłę, którą ma dawać swojej rodzinie. To ojciec obroni swoją rodzinę przed krzywdami tego świata. Wyznaję tradycyjny model rodziny. Jak to powiedział pięknie Kękę w kawałku "Jeden kraj": "[...] Oskarżenie o fanatyzm pustym śmiechem zbijam, żaden katolicki dżihad, chociaż wierzę w Boga [...] mogę być banalny, ale tata tatą, mama mamą, rozróżniajmy [...]". 

Nawet jeśli Ty jesteś bardziej liberalna / -y w tych kwestiach, to nie powiesz mi, że akceptujesz tchórzostwo, lenistwo i brak odpowiedzialności za swoje czyny. Bo zdaje się, że tacy zaczynają być współcześni mężczyźni. Ja wyróżniłem pięć ostatnio spotykanych typów: tchórz, mameja, skurwolek, egoista/egocentryk i ojciec pełnym sercem.

Kim są?

Tchórz
Ucieka przed wszystkim i wszystkimi. Lepiej mu wycofać się z danej sytuacji życiowej, niż podjąć wyzwanie. Lepiej mu schować głowę w piasek, niż wypiąć dumnie pierś i nadstawić własny kark. Odpowiedzialność jest dla niego niewygodna. Wymaga wysiłku, którego on z siebie nie chce wykrzesać. Lepiej zostawić rodzinę, założyć nową i udawać że nic się nie stało. Do momentu napotkania problemów. Wtedy najlepszym rozwiązaniem będzie kolejna ucieczka.

Mameja
Miejski słownik slangu opisuje mameję jako człowieka rozmemłanego, nie wiedzącego co chce i o co mu chodzi. Dla mnie to typ niezdecydowany, rozlazły jak wygotowane pierogi. Nieudolny i niezaradny życiowo. I oczywiście zniewieściały. Najlepiej żeby inni podejmowali za niego decyzje. Nawet własne dzieci. Często taka postawa staje się jego sposobem na życie. Kobieta z dwójką dzieci i mameją ma w domu tak na prawdę trójkę dzieci i dwa razy więcej roboty. Czasami łazienka jest częściej zajęta przez niego niż przez nią. W filmie "Chce się żyć" pada świetne hasło. Coś w stylu: "Bo facet to czasami po prostu musi uderzyć ręką w stół. Powiedzieć: nie, nie zgadzam się". To nie dla mamei. Ręka by go rozbolała i narobił by przy tym tyle hałasu, że och och. Każ mu przetrwać, wyjdzie z tego niezła komedia. Albo dramat. Nie wiem, skąd się biorą takie typy. Aż dziw, że nie wyginęły razem z dinozaurami lub nie zostały zjedzone przez jaskiniowców.

Skurwolek
Nazwa śmieszna, ale żyjącym z nim ludziom nie jest do śmiechu. To typ człowieka znęcającego się fizycznie i psychicznie nad bliskimi. Dziką satysfakcję dają mu upokarzanie, zadawanie bólu, łzy i niemoc słabszych. Myśli, że mu wszystko wolno. Niestabilny emocjonalnie, przez co nie potrafi kontrolować swoich emocji. Nierzadko sam był bity w dzieciństwie. Dostał taki wzorzec od własnego ojca, sam go stosuje, niestety przekazując tę felerną pałeczkę dalej. Przez jego zachowanie cierpią wszyscy domownicy. Gehenna potrafi trwać latami, czasem kończy się z momentem wsadzenia "tatusia" do więzienia. Takich ludzi społeczeństwo samo powinno piętnować. Sprowadzać chamów do parteru. Moje pobożne życzenia leżą jednak daleko od rzeczywistości. Mogę jedynie edukować o konsekwencjach takiego zachowania. Czytajcie zatem szerzej o skutkach fizycznego i psychicznego znęcania się nad dziećmi.

Egoista/egocentryk
W wielu małżeństwach pojawienie się dziecka powoduje, że świat rodziców zaczyna kręcić się wokół tej malutkiej istoty. Ale nie dla egoisty/egocentryka. Bo najważniejszy jest on i basta! Specjalnie używam podwójnego określenia, bo osobowość, którą opisuję ma cechy wspólne dla obu określeń. Egoista myśli tylko o sobie. Wokół egocentryk ma kręcić się cały świat. Opisywany typ twardo realizuje swoje cele, nie zważając na dobro własnych dzieci. Zachowuje się przy tym trochę, jak rozwydrzony dzieciak. Na pytanie, dlaczego tak robi, odpowiada: "Bo tak!". Tatuś wie lepiej. Tatuś nie odpuści. Nie liczą się potrzeby i uczucia dzieci. Ważne jest zaspokajanie własnych potrzeb, własnego ego.

Ojciec pełnym sercem
To ostatni typ współczesnego ojca i chwała Panu, że tacy tatusiowie wciąż istnieją. Żeby nie było od początku wychwalania pod niebiosa - ojciec pełnym sercem jest świadomy własnych słabości. Nie jest doskonały i wie, że może popełniać błędy. Mimo to, każdego dnia stara się, podejmuje wyzwania, ryzykuje, zmaga się z własnymi słabościami, wkłada mnóstwo pracy, wysiłku i uczuć, by budować więź z dzieciakami. Oprócz bycia kompanem do zabaw, chce być również przyjacielem dla swoich dzieci. Cieszy się z każdej wspólnej chwili. Czyta książeczki, od małego zaszczepia hobby, pobudza dziecięcą ciekawość, tłumaczy świat, pokazuje i objaśnia. Nie wstydzi się przyznać, że czegoś nie wie. Czasem uroni łzę. Czasem po cichu, ze szczęścia, bo usłyszał właśnie: "tatusiu, kocham Cię bardzo". Nie wstydzi się tego, ani własnego tatusiowania, ani własnych dzieci. A nade wszystko potrafi rezygnować z własnych "widzimisię" czy przyzwyczajeń, bo w centrum uwagi jest mały, bezbronny człowiek. Na szczęście powyższy opis to nie utopia czy pobożne życzenia. Takich ojców pełnym sercem na prawdę spotyka się tu i ówdzie.

A Ty jakim typem chciałbyś być?
Jeśli dobrnęłaś / ąłeś do tego momentu, to bardzo Ci dziękuję. To oznacza, że męstwo i ojcostwo nie jest Ci obojętne. I chyba stymulacja szarych komórek mi się udała :) Proszę tylko o jeszcze jedną rzecz, tak na sam koniec: zatrzymaj się na chwilę i pomyśl o tym, co przeczytałaś /eś. Pomyśl, jakim typem ojca jesteś. Może też jakim chciałbyś być? Pomyśl, jakim mężczyzną jest Twój mąż / partner. Oby ojców pełnym sercem było wśród nas jak najwięcej. Bo dla ojca chyba nie ma nic piękniejszego, jak uśmiech jego dziecka :)

6 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobry tekst, dobra diagnoza... Na całe szczęście do pierwszej czwórki ojców chyba się nie zaliczam... Czy jestem ojcem pełnym serduchem? Świadom swoich wad, słabości, czasami moich egoizmów, cały czas pracuję... Nad sobą, nad rodziną, nad małżeństwem, nad Synkiem (kolejność przypadkowa) Tak, to facet powinien być tą tarczą, która przyjmuje pociski zewsząd, ale również tą strzałą która wskazuje kierunek...,rozpala płomień w dziecku. Dziecko musi wiedzieć, że ma matkę i ojca, którzy nie tylko go wychowią, uderzą pięścią w stół kiedy jest nie tak... Ale nader wszystko musi mieć w nich wsparcie, zwłaszcza wtedy, gdy dorastając popełniają błędy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja muszę się zgodzić. Z własnych doświadczeń wiem, że jest jeszcze jeden typ, a mianowicie taki, który wszystko wie najlepiej, z miłości kontroluje i planuje życie dzieci co do dnia, włącznie ze studiami, karierą itd. Niestety rzadko się do spełnia i pojawia się rozgoryczenie. Z tego wszystkiego jest jednak najgorsze to, że w swoim krótkim życiu spotkałam "tatusiów", którzy byli po trochę każdym z wyżej opisanych typów.
    Ja na szczęście mam przyjemność posiadania cudownego męża, który jest wspaniałym ojcem dla mojego syna, lepszego wymarzyć sobie nie mogłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten twój,dodatkowy typ tatusia, może i jest wkurzający, ale jak sama napisałaś robił to z miłości, pragnął zapewnić jak najlepszą przyszłość swoim dzieciom i może nie za bardzo wiedział jak do tego podejść, może nikt go nie nauczył okazywania miłości...?

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.